Kategorie
Takie tam różności

Powinnam pracować, ale…

Hej Wam ludziska.
Gorącosię zrobiło, ale narzekać nie będę, bo ten stan rzeczy zdaje się, długo nie potrwa chyba.
Jakieś 2 godziny temu wróciłam z Mielna, do którego to przybytku wyciągnęło mnie dziecko me jedyne. Miałam się zabrać do pracy, bo trochę w czarnej dupie jestem, a zadanie samo zrobić się nie chce, a szkoda, bo mogłoby chcieć. 😊
Zamiast zatem pracować w pocie czoła, co robi Katarzyna? Ano, pisze, bo praca nie zając, nie ucieknie.
Jak już wspomniałam, dziś byłam w Mielnie. Moje dziecko wymyśliło wczoraj, że skoro jest ciepło, to mogłybyśmy jechać nad morze, a ja nie miałam nic przeciwko. Żeby jednak było zabawniej, to plażę omijałyśmy szerokim łukiem, bo ludzi było zdecydowanie za dużo, a przecież oficjalnie sezon jeszcze się nie zaczął, bo teraz mamy tzw. sezon niski, a ten wysoki zacznie się w piątek. Fakt jednak pozostaje faktem, że ludzi kupa dziś na plażę się zeszła i ciężko było się wcisnąć, a ponieważ my tłoku nie lubimy, to spacerowałyśmy tu i tam, zaliczając naszą ulubioną trasę wzdłuż jeziora Jamno, z MIelna do Unieścia. Natomiast zakończenie długiego weekendu czerwcowego zaliczyłyśmy koszalińską wąskotorówkę, którą moje dziecko uwielbia, w tym miejscu przyznam, że ja w sumie też ją lubię, więc chociaż raz w sezonie robimy sobie małą wycieczkę.
10 czerwca minęły 2 miesiące bez zastrzyków i muszę przyznać, że jest zaskakująco dobrze, nie czuję większej różnicy, zwiększony apetyt nie wrócił, kilogramy dalej spadają, bo jeszcze jakieś 7-8 brakuje do optymalnego celu. I tu przyznam się, że trochę mnie martwi, co dalej będzie, gdy już ten cel osiągnę, na pewno będzie trzeba przejść proces stabilizacji wagi, ale co dalej? Staram się jednak, póki co o tym nie myśleć, bo też te kilogramy nie lecą tak szybko jak kiedyś – aktualnie jakieś 2-3 kg miesięcznie. Tak, tak, wiem, zdrowiej w ten sposób, ja to wszystko wiem i jestem z tym faktem pogodzona, powiem więcej, nawet mi to pasuje, że lecą wolniej. Nadal ćwiczę, te 3 razy w tygodniu i nie ma, że boli, albo, że się nie chce, niemniej muszę coś zmienić na okres wakacji. Mieszkam na 4 piętrze i jest tu cholernie gorąco, a to nie sprzyja aktywności fizycznej, bo ja tam nie lubię się pocić. To nie tak, że nie zamierzam nic robić, zamierzam, ale chyba mniej intensywnie. Zmianapory dnia ćwiczeń w grę raczej nie wchodzi, bo i tak robię je wieczorem. No nic, coś wymyślę na ten okres.
Z drugiej strony wakacje też będę miała dośćintensywne, bo młoda będzie się przygotowywać do wrześniowych zawodów, do tego jeszcze od lipca dołącza do grupy reprezentacyjnej pole dance i będzie miała dodatkowy trening w soboty. Tak, sama chciała, a ponieważ jest z ogromnym potencjałem, to mimo, iż trenerka miała zamykać grupę, to ją przyjęła.
Jutro natomiast ja będępróbowała swoich sił na rurce i zobaczymy co z tego wyjdzie, będę mogła stwierdzić, czy jest to dla mnie, czy jednak niekoniecznie. Dam znać jak mi poszło. Tymczasem w przyszły piątek moją gwiazdę czekają 3 pokazy – grupowy na kole, grupowy na rurce i solo na kole. Młoda jest mega zestresowana, więc będzie miło, jeśli potrzymacie za nią kciuki w piątek, po godzinie 18.00. Nie ukrywam, ja sama się stresuję, bo to jej pierwszy występ solo, ale jestem pewna, że pójdzie jej dobrze, tym bardziej, że technicznie jest świetnie przygotowana, teraz jeszcze trenerka musi wydobyć z niej ogień, jak to określiła.
O, dodam też, że moja waga kuchenna mnie wkurwia, ale tak mnie wkurwia, że nie pytajcie, ale jeszcze nie osiągnęłam etapu, w którym wydam ponad 700 zł na Heidi, czy jak jej tam. Do tego etapu nie dotarłam, ale on się zbliża wielkimi krokami, jeszcze trochę, a go osiągnę.
Czy mam coś więcej do powiedzenia, a nie wiem, może jednak się zmobilizuję i do tej roboty siądę, bo jak już napisałam – sama się nie zrobi.
No nic, trzymajcie się ciepło, niech wam upał za mocno nie dokuczy.
P.s. jakaś burza nadciąga i mruczy w oddali.

4 odpowiedzi na “Powinnam pracować, ale…”

trenerka musi z niej wydobić ogień, wau lubię takich stwierdzeń, ciekawe jak.
a, i rzecz jasna że potrzymam kciuków.

Będę trzymać kciuki. Ty proszę też za mnie potrzymaj w piątek, bo zakończenie roku robimy w szkole i w sobotę, bo się bronię. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *