Kategorie
Takie tam różności

Poprawność polityczna, a może już absurd?

Cześć, witajcie.
Naszła mnie wczoraj pewna refleksja, a mianowicie, gdy przeglądałam facebooka trafiłam ja na post – nie pamiętam czyj – pewna jestem, że to jakiś fanpage. W rzeczonym poście autor pytał o właściwe określenie dla kogoś, kto ma autyzm i padły takie oto propozycje:
Autystyczny, autysta, osoba z autyzmem, osoba autystyczna, autystyk, a może osoba ze spectrum.
Z czystej ciekawości postanowiłam poczytać komentarze, które nawiasem mówiąc pozostawiały sporo do życzenia, bo jedni komentujący nie pozostawili suchej nitki na innych, którzy odważyli się mieć odmienne zdanie. Jasne, hejt i jego różne formy są w Internecie na porządku dziennym, ale ja nie o tym.
Chodzi mi o tzw. Poprawność polityczną i zaczęłam się zastanawiać czy to już aby nie przekracza granicy absurdu. Mam wrażenie, że samym zainteresowanym nie robi to większej różnicy czy są nazywani osobami w spectrum czy osobami z autyzmem albo autystycznymi.
Tymczasem wielu komentujących uznało, że jeśli użyjemy przymiotnika miast rzeczownika to będzie to kategoryzowanie ludzi i wkładanie ich do szufladki z napisem autystyczny czy niepełnosprawny w ogóle. A już ponadto będzie to określało tę osobę jako jakąś, a nie osobę z czymś.
Prawda jednak jest taka, że bez względu jakiego nazewnictwa użyjemy to i tak nie unikniemy tego nieszczęsnego szufladkowania i kategoryzowania, przecież każdy z nas jest jakiś, choćby taki niebieskooki, wszak ów przymiotnik określa jego kolor oczu, więc można stwierdzić, że wkłada go do szufladki dla tych z niebieskimi oczyma.
Pewnie możemy również powiedzieć osoba z niebieskimi oczami, ale czy w rezultacie coś to zmieni? Ten delikwent nadal należy do grupy ludzi o niebieskich oczach, albo weźmy na warsztat niepełnosprawność. Przyjęło się jakiś czas temu określenie osoby z niepełnosprawnością, broń Boże osoby niepełnosprawne, bo to znów jest kategoryzowanie i szufladkowanie, ale czy to zniknie jeśli tylko zmienimy ten przymiotnik na rzeczownik? Może i brzmi, nie wiem, lepiej, może dla kogoś ładniej, poprawniej, jak zwał tak zwał, lecz to nadal pozostanie określenie stanu tej osoby, który jest jej/ jego integralną częścią. A swoją drogą, wyobrażacie sobie aby o niewidomych mówić jako o osobach z niewidomością? Bo ja chyba jednak nie, to brzmi jak taki sztuczny twór językowy.
Według mnie tę energię, którą tak skrupulatnie pakuje się w poprawność polityczną w kwestii nazewnictwa i określeń wszelakich, lepiej byłoby spożytkować na odczarowaniu stereotypów na temat niepełnosprawności, to chyba znacznie bardziej by się nam przysłużyło niż kombinowanie przy właściwej formie – osoba niepełnosprawna/ osoba z niepełnosprawnością. Pomijam rzecz jasna określenia mające znaczenie pejoratywne, bo nie o tym jest mowa, niemniej one również mają się nieźle w słowniku Polaków.
W ogóle mnie osobiście rażą niekiedy tworzone na siłę formy żeńskie, a choćby taka psycholożka, naukowczyni itd. Ja rozumiem, że feministki chcą mieć swoją formę żeńską, ale dla mnie niektóre np. psycholożka, doktorka, pedagożka i parę jeszcze innych brzmią po prostu głupio i mało poważnie.
Być może właśnie wsadzam tym wpisem kij w mrowisko, może niektórzy zechcą mnie pożreć, ale niech tam, na zdrowie życzę, niemniej zapraszam do dyskusji, bo może to tylko ja uważam, że poprawność polityczna przekroczyła granicę absurdu i zmierza w złym kierunku.