Kategorie
Jak Katarzyna sobie w kuchni poczynała - czyli moje pierwsze kroki w gotowaniu.

03.11.2014

Tę datę pamiętam dlatego tak dobrze, gdyż tego dnia postanowiłam ugotować mój pierwszy obiad. Wymyśliłam makaron z sosem. Uznałam, że jak na początek nie będzie to jakoś wybitnie skomplikowane danie. Pewnie prościej byłoby zacząć od zupy, ale trzeba wam wiedzieć, że mój ukochany ma do zup za długie zęby – a mówiąc najprościej, cóż, nie lubi w zasadzie żadnych zup.
Oczywiście mogłam iść na łatwiznę i zaserwować sos ze słoika, ale moja ambicja wykraczała ponad gotowca, który wystarczy w garze zagotować.
Z wielkim entuzjazmem zabrałam się do pichcenia, sama ciekawa co z tego wyjdzie. W międzyczasie wykonałam ileś tam telefonów do mamy, a ona cierpliwie dawała mi wskazówki.
Przygotowałam sobie miejsce pracy, pokroiłam cebulę, podsmażyłam, przecisnęłam czosnek przez praskę, dodałam do cebuli, a później dorzuciłam mięso mielone, pozwoliłam mu się lekko podsmażyć i podlałam wodą, czymś tam przyprawiłam i pyrkało sobie to to na gazie.
Okazało się jednak – co zauważyłam odrobinę za późno, że wody wlałam trochę za dużo i rzadkie się zrobiło. No więc dawaj kombinować z zagęszczaniem mąką. Sos owszem, zgęstniał, ale smakował mącznie i ogólnie to praktycznie jak typowa pomidorówka.
Mąż jednak zjadł i nawet nie narzekał, ostatecznie wiedział, że był to mój debiut, bądź co bądź. Zjeść się dało, ale mimo, iż moglibyśmy jeść to dnia następnego, to machnęłam ręką i wyjęłam bigos od mojej rodzicielki. Ostatecznie jego pozostawało tylko podgrzać, a z ugotowaniem ziemniaków problemów nie miałam już od dawna. 🙂

2 odpowiedzi na “03.11.2014”

mogłaś wlać troszkę przecieru pomidorowego i sos z garnka zblendować, ale cusz, mondry polak poszkodzie. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *